20-23 lipca 2014
Pierwszy raz wyjechaliśmy na prawdziwe wakacje całą trójką. Ostrożnie , na tydzień czasu na mazury. Wakacje miały być nad wodą.
Mimo, że tak krótko to i tak jeszcze ten czas podzieliliśmy na pół i tak spędziliśmy 3 dni w stanicy wodnej PTTK nad Krutynią http://www.kajaki-krutynia.pl/ , najładniejsze miejsce nad całą Krutynią. Było cicho, malowniczo, spokojnie jakoś przyjaźnie w tym miejscu. Żałowaliśmy, że to tylko 3 dni a nie cały urlop. :)
Stanica oferuje 3 możliwości noclegu. Pokój z tv i łazienką -70 zł doba za osobę. Dziecko do 3 lat za darmo na dostawce, domek z umywalką albo pole namiotowe. Wybraliśmy pokój, ale chciałbym tam pojechać pod namioty
Kajaki były, oczywiście. Jest kilka tras, zazwyczaj podzielone na krótsze i dłuższe. Placi się a pan zawozi na miejsce i się wraca kajakiem lub odwrotnie. Zabiera kajak z końca trasy razem z nami. My wybraliśmy opcje free. Za 30 zł chyba kajak dostępny na cały dzień. Rano popłynęliśmy w górę Krutyni. Jak się okazało, najładniejszy fragment rzeki. Płynęliśmy pod prąd i trochę ciężko było. Nie tylko, że w górę rzeki, i czasem wiatr wiał w twarz. Ale też dlatego, że wszyscy inni płynęli z prądem na nas i trzeba było ich omijać. Potem po rozmowie z kelnerem okazało się, że dobrym wyborem był początek tygodnia na przyjazd do Krutyni. W weekend Krutynia wygląda jak marszałkowska. Sznury turystów i kajaków ciągnące się godzinami
Rzeka płyciutka jest. maksymalnie do kolan. Chyba, że się płynie przez jezioro
Niesamowite było jak tam są oswojone ryby i ptaki tej rzeki. Z pomostu można je karmić wszystkim i wszystko znika. Najzabawniejsze jest, że gdy Jasio chciał karmić dzikie kaczki to kaczki nie zdążyły łapać chleba, bo ryby wyjadały im zanim okruchy zanim te dopłynęły ten metr do kawałka