Uczymy Jaśka używać nocnika.
Pierwsze spotkanie było na "nie" ale następne jakoś lepiej.
Kupiłem Jaśkowi nocnik który gra jak się do niego nasika. Dzięki temu robi się przyjemne skojarzenie.
Ale zamoczony nocnik gra dopóki się nie wysuszy. Więc ostatnio po siusianiu 3 godziny w łazience wygrywał swoje melodyjki.
Chyba muszę to zakleić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz