Jakoś trudno namówić Jaśka żeby patrzył pod nogi lub po prostu przed siebie.
Któregoś dnia coś mi tłumaczył w dużym pokoju skończył i biegnie do małego. Ale głowa oczywiście odwrócona w w bok.
Odbił się o futrynę , potem rykoszetem o drzwi i wpadł do środka.
Słychać tylko było
- ał, ał, ałł...
i zniknął w pokoju
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz