niedziela, 21 października 2012

wielki świat i wielkie problemy


sobota, 28 maja 2011

Tego dnia też, /27 maja/ do Polandu przyleciał Barack Obama. Warszawa wyglądała jak miasto policyjne. Na trasach przejazdu Baracka policjanci co 30 metrów odwróceni plecami do ulicy a twarzą do witryn, co chwilę na sygnale, karetki, straż i policja, zablokowane ulice, objazdy, pokasowane przystanki. Nad naszym domem co 15 minut przelatywał jakiś śmigłowiec a my w tym wszystkim zauważyliśmy, że naszemu Bąblowi przebijają się dwójeczki. Na dole i na górze po prawej stronie. To już trzecia para. Bolały go dziąsełka, płakał strasznie przez jakieś 1,5 h wieczorem i próbował zasnąć a nad głową Obama lata co chwila.
- Panie Obama, przejechałby się Pan 185-ką a nie dzieci budzisz
I tak to właśnie wieki świat wszedł brutalnie w mały świat Jaśka. 
23:10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz